moje problemy skórne zniknęły

wszystko zniknęło i nie ma problemu

Już jakiś czas zbieram się do napisania tego maila, bo ciągle się zastanawiam czy to JUŻ, czy jeszcze nie…A chodzi o
to,że moje problemy skórne zniknęły…
Właściwie to pierwsza taka myśl pojawiła się w drodze na ostatnią Mszę naszych rekolekcji. Stałam na światłach i tak nagle mnie olśniło, że pomyślałam: „Hm…chyba przez ostatni tydzień się nie drapałam ani nie przypominam sobie, żeby te dolegliwości, z którymi się borykam, dawały o sobie znać”. I pamiętam, że zaraz po powrocie do domu podwinęłam rękawy i zobaczyłam, że…nie widzę zmian. Najpierw zrobiło mi się gorąco, potem pomyślałam, że chyba mi się wydaje…Nawet powiedziałam do męża: „Wiesz, może to zabrzmi dziwnie, ale chyba zostałam uzdrowiona…”. A on mi odpowiedział, żebym poczekała, że już tak było, że nic mi nie dolegało. Rzeczywiście, czasem zdarzało się kilka dni spokoju, ale mimo, że nic mnie nie swędziało i skóra była „uspokojona”, to jednak bez trudu można było te miejsca znaleźć ( w tych miejscach skórach była lekko ciemniejsza, jakby chropowata). I właśnie to mnie najbardziej zdziwiło, że nie było śladu po tych ciemniejszych miejscach. Gdyby miało nastąpić wyciszenie, to przynajmniej ślady byłyby widoczne. Kolejny test – gorący prysznic, po którym zawsze ta dolegliwość się uaktywniała. I znowu nic. Podobnie siłownia, sauna, czyli zawsze wtedy, kiedy organizm się rozgrzewał – dolegliwości się nasilały. I znowu nic. Nawet się w duchu śmiałam, że jeszcze w weekend 18-19 kwietnia zrobiłam zdjęcia tych zmian, żeby móc je pokazać lekarzowi podczas wizyty. Dotychczasowe leczenie nie przynosiło rezultatów, a i przyczyna nie była znana. Alergia właściwie wykluczona, podejrzewano nadreaktywność naczyniową skóry, której nie da się wyleczyć. Widocznie tak mi się „zrobiło”. W ruch poszły różne maści, sterydowe, natłuszczające, leki wyciszające – antyalergiczne. Sama właściwie dokładnie nie wiem co, ale smarowałam.
I cóż…Dzisiaj już mi te zdjęcia dla lekarza niepotrzebne. I lekarz też nie. Wszystko zniknęło i nie ma problemu 🙂
Jestem niewypowiedzianie wdzięczna Bogu, że zechciał mnie dotknąć i Wam – za Wasze modlitwy 🙂 Biję się jeszcze z myślami, że przecież nie jestem tego godna, nie zasłużyłam na Łaskę skierowaną wprost na mnie. Jak to – On – Bóg i ja – mały robaczek. To jest takie niesamowite i trudne do opisania uczucie.
Odkąd pojawiła się myśl,że COŚ się wydarzyło, minęło ponad 3 tygodnie, a mi nadal zdarza się sprawdzać czy to wróciło czy nie. Ale wiem na pewno, że ON MOŻE WSZYSTKO I NAPRAWDĘ NAS DOTYKA.
Gdansk, 19 Maja 2015r.
Karolina