Ewangelia dzieje się dziś! – świadectwo Barbary


            A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy. Włożył na nią ręce, a natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga”.
(Łukasz 13, 11-13)

 

                    19 stycznia 2018 skończyłam 84 lata. Od co najmniej 25 lat żyłam mocno pochylona. Był to skutek mocno zaawansowanej osteoporozy,  wielu zmian zwyrodnieniowych m.in. w kręgosłupie. Gdyby ktoś chciał zobaczyć mnie stojącą albo choćby siedzącą prosto na krześle musiałby najpierw połamać mi kręgosłup. Sama nie byłam w stanie się wyprostować nawet gdybym pokonała ból nie do opisania.
                     23 listopada 2017 r., na Msze Św. do kościoła na Oruni przywiózł mnie ze Stogów mój wnuk Piotr z żoną. Opowiadali, że byli świadkami  uzdrowień jakie Pan Jezus czynił podczas modlitwy wspólnoty Źródło Wody Żywej z Nowego Portu. Kiedy usłyszałam słowa mówiące o zabieraniu bólu z  kości ktoś ze wspólnoty położył rękę na moim kręgosłupie i poczułam taki strumień zimna, który przechodził od szyi, przez plecy aż do stóp i jakąś siłę, która wygina mnie do tylu. Zaraz potem podszedł do mnie Piotr i powiedział, że jestem jakaś wyższa. Jak wróciłam do domu, mój syn, który mnie zobaczył aż wykrzyknął z wrażenia , że urosłam, ze mam chyba o 10 cm więcej wzrostu. Od tego dnia, jak patrzę  w lustro widzę inną siebie, zupełnie wyprostowana, o te kilka, może nawet 10 cm, wyższa. Tak jakby mi Ktoś wtedy na Oruni zrobił operację prostowania kręgosłupa, bezbolesną. Tylko, ze takiej operacji chyba zrobić nie można.

20 stycznia 2018 r.
Barbara