Ewangelia dzieje się dziś! – świadectwo Janiny


             I spojrzawszy wkoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Łk 6,10

            Ból był codziennie, od 30 lat. Miałam ogromne zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie w odcinku L4 I L5. Przeszłam kilkanaście rehabilitacji, byłam sześć albo siedem razy w sanatorium, co najmniej dziesięć razy miałam robione blokady. Wszystko żeby zmniejszyć ból, nie zabrać, zmniejszyć. Wszystko na nic, bo pomagało na tydzień, dwa, a potem ból wracał jeszcze większy.
            Nie mogłam normalnie chodzić. Tez pewnie ze 30 lat z powodu tzw. dziobów w kolanach, narośli, które naciskały na nerw powodując ból nie do wytrzymania. Brałam leki przeciwbólowe, zastrzyki. Ostatnia seria, dwadzieścia. Pomogła na chwilę. 7 lat temu zdiagnozowano u mnie zespół cieśni nadgarstka w obu rekach. Najpierw drętwienie i ból palców, potem ból promieniujący do przedramienia a nawet barku, również w nocy, w końcu zaniki mięśniowe. Miałam silne dłonie. Jak ktoś nie mógł odkręcić słoika, przychodził z nim do mnie. Teraz nie mogłam utrzymać w dłoniach marchewki żeby ją obrać. Tylko operacja mogła pomóc. Miałam skierowanie od 2012 roku. Nie mogłam się zdecydować, bo strasznie się bałam. Wybrałam ból i dodatkowe leki na jego zmniejszenie.
            Na rekolekcje Odnowy w Miłości Boga namówiła mnie Asia, moja córka. Na drugim spotkaniu, 17 października 2017 r.,  była modlitwa za chorych. Usłyszałam prośbę żeby podniosły do góry ręce osoby odczuwające ból w stawach, kościach. Wyciągnęłam rękę. Poczułam dreszcze, trzęsłam się, leciały mi łzy, czułam gorąco na plecach i w ręce. Wtedy odszedł ból, całkowicie, z kręgosłupa, kolan, rak. Już nie wrócił. Dźwigam ciężary, biegam po schodach, robię wszystko jak dawniej, otwieram słoiki, takie mocno zakręcone. Stałam się znów zdrowa.

24 stycznia 2018 r.
Janina