Ewangelia dzieje się dziś! – świadectwo Agnieszki

          O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich.
Łk 4,40

          Pamiętam tylko rękę przyłożoną do mojego kręgosłupa i bijące od niej gorąco. To uczucie było tak przejmujące, że myślałam, że mam chyba dziurę w płaszczu w tym miejscu, że ktoś położył na moich plecach termofor z gorącą wodą. Ból, który nie dawał mi żyć od 25 lat odszedł natychmiast na całej długości kręgosłupa. Zrujnowałam go sobie pracując jako pomocnik stolarza w firmie produkującej meble na statki. Dźwigałam ciężkie, drewniane elementy. Dla mnie za ciężkie. Musiałam się zwolnić po 19 miesiącach. Moje życie stało się jedną wielką rehabilitacją. Jeśli wykonywałam codziennie przez 3-4 godz. zalecone ćwiczenia, ból stawał się znośny. Poddałam się po pół roku. To było bez sensu. Ćwiczenia nie prowadziły do wyleczenia mojego kręgosłupa, a jedynie spowalniały jego rozpad. Pozostały leki przeciwbólowe i ewentualność operacji.

          Mniej więcej w tym samym czasie przyplątał się jeszcze reumatyzm. Straszliwie wykręcało mi nogi, w nocy budziłam się co godzinę. Byłam szczęśliwa jak trafiła się znośna noc. Nie o takim szczęściu marzyłam w życiu.

          19 października 2017 r. około godz. 20 w kościele św. Jana Bosko w Gdańsku poczułam Jego rękę na swoim kręgosłupie. Wystarczył ten jeden dotyk żeby wykonać bezbolesną, doskonałą operację i dodatkowo przegonić reumatyzm z moich nóg. Od tamtej chwili wszystko jest tak jak 25 lat temu, bez bólu. Jak sprzątam to przestawiam najcięższe meble w mieszkaniu, kanapę i komodę, sama. Nie przesuwam. Podnoszę i przestawiam.

          Na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie, 23 listopada postanowiłam przyprowadzić mojego męża. Od 4 lat miał ciężkie nadciśnienie tętnicze, codziennie brał tabletkę Axudanu 320g. To maksymalna dawka. Dwa razy zdarzyło mu się zapomnieć o swojej tabletce. Dwa razy musiało go ratować pogotowie. Jego życie zależało od Axudanu. Nie mógł o nim zapomnieć.

          Wtedy, 23 listopada, Andrzej podszedł do księdza Mariusza. Ten położył na niego ręce i kilka sekund sie pomodlił. Następnego dnia rano powiedziałam Andrzejowi żeby nie brał Axudanu. Od 24 listopada 2017 r. Andrzej nie wziął już ani jednej tabletki. Od tego dnia jego ciśnienie ani razu nie przekroczyło normy 140 mmHg dla ciśnienia skurczowego i 90 mmHg dla ciśnienia rozkurczowego. Często było bliskie wartości idealnych. Jego lekarz chyba spadnie z krzesła jak się o tym dowie. A może tylko machnie ręką albo wzruszy ramionami jakby go to nie obchodziło.

 

8 lutego 2018 r.
Agnieszka