Boże, dobry Ojcze

(…) Boże, Dobry Ojcze, stworzyłeś mnie z miłości i przygotowałeś wspaniały plan dla mojego życia. Jestem dziełem sztuki, które wyszło z Twoich rąk.

Na polu mojego życia posiałeś Twoje najlepsze ziarna, abym był szczęśliwy zarówno w tym życiu, jak i wiecznym, zwyciężając wszelkie przeciwności.

Nieprzyjaciel – może ja sam – zasiał w moim życiu, wątpliwości i lęki, skrupuły i depresję, perfekcjonizm i legalizm.

Zasnąłem i pozwoliłem, aby wyrósł „chwast” zła w moim umyśle, sercu i uczuciach. Zaniedbałem „pole” mojego ciała.

Później, rozżalony, zawiedziony i załamany, próbowałem walczyć ze złem i przewrotnością we własnym życiu, nie zdając sobie sprawy, że czyniąc to za wszelką cenę, narażałem pszenicę, dobro. W końcu doszedłem do tego, że bez pszenicy i chwastu pogrążyłem się w życiowej pustce.

Jezu, Synu Boży, proszę Cię, otwórz moje oczy, tak jak otworzyłeś oczy Bartymeusza, abym odkrył pszenicę, która już wyrosła, abym jej nie zniszczył pysznym pragnieniem perfekcjonizmu, wyrywając chwast, który jest we mnie i w innych.

Powiedz także do mnie to Słowo żywe i skuteczne, które powiedziałeś głuchoniememu: „Effata!”, bym się otworzył na Twój cudowny plan miłości i otrzymał życie w obfitości, które Ty przyniosłeś na ten świat.

Odnoszę dziś do siebie pytanie, które zadałeś synowi Tymeusza: „co chcesz, abym ci uczynił?”

Panie, chcę, abyś otworzył mój umysł, abym był zdolny do przemiany.

Wyciągnij Twoje ręce, by odblokować uczucia mojego serca, abym pozwolił się kochać.

Ukaż mi zaufanie, jakie masz do mnie, by wzrosło moje poczucie wartości własnej i szacunek do siebie samego.

Uzdrów moje uczucia, abym mógł kochać w pełni.

Wzmocnij moją wolę, abym mógł krzyczeć, podskakiwać z radości i iść do Ciebie: wierząc w siebie, jak Ty uwierzyłeś we mnie, Panie.

Otwórz mnie, Panie, abym traktował problemy jako wyzwania, aby się wzmocnić i wzrastać aż do Twojej wielkości, wiedząc, że zawsze oczekuje mnie chwała zmartwychwstania.

Nie proszę, abyś uciszył burze mojego życia, ale byś dał mi odwagę zmierzenia się z nimi.

Naucz mnie, jak wykorzystać błędy, aby osiągnąć lepsze wyniki, i jak żyć z mentalnością zwycięzcy, będąc świadkiem odkupieńczej mocy Twojego krzyża.

Otwórz mnie, Panie, jak Piotra, abym miał odwagę wyjść z łodzi moich zabezpieczeń i rzucić wyzwanie problemom. A gdy braknie mi wiary, abym miał odwagę wołać do ciebie: „Panie, ratuj mnie”, byś Ty mógł wziąć mnie w swe ramiona i doprowadzić do „łodzi” mojej wspólnoty.

Otwórz mnie, abym rozpoznał te pięć kamieni, którymi mogę pokonać olbrzymów silniejszych ode mnie. Ale pokaż mi również moje słabości, moje błędy, abym nie został pokonany przez samego siebie i nieprzyjaciół słabszych ode mnie.

Objaw mi sekrety Twojego planu, bym uwierzył, że wyrzeczenia ewangeliczne przynoszą mi wolność.

Otwórz mnie, Panie, abym porzucił ten „płaszcz”, który mnie ochrania, ale nie pozwala swobodnie iść za Tobą do Jeruzalem, gdzie dałeś dowód najwyższej miłości: życie za tych, których miłujesz.

Otwórz, o Panie, flakon mojego serca i rozbij go, jeśli to konieczne, aby mój grzech przemienił się w aromat wdzięczności, ponieważ już mi przebaczyłeś i żyję wolny od wszelkiego potępienia.

Otwórz mnie, Panie, na wymiar życia wiecznego, abym wyzwolony z sieci przeszłości, uznając się za grzesznika, uwierzył, że Ty widzisz moje życie jako skończone dzieło sztuki.

Wyzwól mnie z pesymizmu, osądzania i uprzedzeń, abym nie rozsiewał wątpliwości, obaw i lęków.

Otwórz, o Panie, moje uszy na dobre nowiny, abym uwierzyt, że moja przysztość nie jest martwa, lecz tylko uśpiona, a Tyją obudzisz Twoim słowem: „Talitha kum”.

Otwórz Panie grób mojej depresji, abym mógt objąć tych, którzy mnie kochają i oczekują mojego powrotu do rzeczywistości miłości. Wskrześ Panie Jezu moje nadzieje i marzenia, które obumarły we mnie i przywróć mnie do życia.

Otwórz moje oczy, abym odkrył skarb, którym jestem i drogocenną perłę, którą posiadam.

Nie pozwól Panie, abym sprzedał moje pole za miskę soczewicy, nie dostrzegając perły, którą mam i skarbu, którym jestem.

Daj mi roztropność, abym nie narażał rzeczy najcenniejszej, odwagę, bym zostawił wszystko, i radość z odnalezionego skarbu, Twojej łaski.

Otwórz mnie, Panie, abym uznał, że swoimi siłami mogę kupić tylko pole, ale skarb jest darem Twojej bezwarunkowej miłości.

Otwórz mnie, Panie, i wyzwól z niewoli legalizmu i perfekcjonizmu, które są ukrytą pychą.

Otwórz mnie, abym Cię uznał za Ojca, a nie sędziego, za Przyjaciela, a nie oskarżyciela.

Pragnę z godnością dziecka Bożego nosić wysoko głowę, ale zarazem zginać kolana, aby wyznać Cię moim Panem i Bogiem.

Otwórz mnie, abym Ci pozwolił się dotknąć Twoją czułą miłością i uzdrowić moje zranione uczucia.

Usuń lęk, że nie jestem kochany, bo nie zasługuję na miłość; że nie mam prawa do szczęścia, a inni mają wobec mnie złe zamiary.

Duchu Święty, Miłości Ojca i Syna, jeśli nawet chwast nadal pozostaje we mnie, usuń go w czas żniwa, aby to zło zostało zebrane i złożone u stóp świętego Tronu Boga… Przemieńje w dobro i przekonuj mnie, że wszystko służy dobru tych, którzy kochają Boga.

Dzięki Ci, Jezu, za to wyjątkowe słowo, które wypowiedziałeś: „Effata” – otwórz się. Ty możesz je wypowiedzieć, ponieważ Twoje serce zostało przebite włócznią żołnierza i otwarte dla nas na krzyżu. Patrząc na „Tego, którego przebodli”, możemy zrozumieć, że otwarły się już dla nas bramy chwały, która nas czeka w wieczności.

Amen.

                                                                                                                                                                       Jose H. Prado Flores